… a przynajmniej nie aż tak. Wczoraj uprzytomniłam sobie, że zupełnie zapomniałam o moim niezawodnym polepszaczu nastroju, czyli o yaoicach. I o lodach. Najlepiej tiramisu.

W tym momencie pozwolę sobie SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ Takarai Rihito za zepsucie mi całego życia. Mam to samo, co trwało przez wiele tygodni po przeczytaniu “Seven days” – najnowszy, czyli czwarty rozdział “Hana no mizo shiru” sprawił, że teraz żaden nowy tytuł BL nie jest w stanie mnie usatysfakcjonować (… to zabrzmiało gorzej, niż miało). A PRZECIEŻ NIC SIĘ NAWET NIE WYDARZYŁO. Prócz kiss-u. Pocałunki rysowane przez tą kobietę są absolutnie cudowne, mogłabym się na nie patrzeć godzinami. Ale to wciąż nie tłumaczy mojej miłości dla jej najnowszego tytułu. To chyba ta magia czekania – jeden chapter na 3 miesiące (!!!), nie ma nic bardziej okrutnego. Plus tylko potwierdza się, że jednak mimo całego nabytego fujoshizmu, ja nadal wolę shounen-aie, bowiem zazwyczaj mają odrobinę bardziej rozbudowaną fabułę, a ponadto jak w końcu się wydarzy, khm, COŚ, khm, to radość jest jeszcze większa.
Przy okazji nie dziwię się, że Misaki zareagował w taki sposób. Geez, Arikawa, lubię cię, ale musisz kiedyś zacząć myśleć. Sama w takiej sytuacji doszłabym do wniosku, że sobie ze mnie kpisz. /koniec ranta. Fajnie się czasami poczuć jak stara panna z kotami oglądająca telenowele. Ja jestem młodą panną z komputerem. Jeszcze dwie rzeczy:
#1: Takarai Rihito ma twittera, uhu hu hu – twittakarai. Ostatni jej rysunek całkiem mi odpowiada…
#2: June ponoć nareszcie wydało pierwszy tom “Seven Days” , ale zielonego pojęcia nie mam jak to do Polski ściągnąć. Moja wdzięczność by nie miała końca, gdyby ktoś kiedyś w jakiś sposób był w stanie mi pomóc (´・ω・`)
Koniec końców moje poszukiwania stanęły na Natsume Isaku i jej “Free punch“. Ta manga jest tak nafaszerowana przeżutymi i wyplutymi schematami, że każdy recenzent złapałby się przy niej za głowę, ale krecha Natsume Isaku jest tak przeurocza, że bez problemu przymykam na to oko. Powstrzymać się tylko nie mogę od porównań i komentarzy typu “a czemu tu tak mało teł i rastrów” arghtakarairihitooo—
A skoro przy BLach jesteśmy, to na koniec wspomnę tylko, że przesłuchałam tą piosenkę ASK‘a i Gero, którą nagrali do jakiejś mangi yaoi (o tej). “One love” brzmi… brzmi tak, jak wyglądał Pudzian w “Tańcu z gwiazdami”. Kropka.
- CAŁA LISTA -
Show »
01. Ulubiona piosenka
02. Ulubiona piosenka (ver. rap)
03. Piosenka poprawiająca humor
04. Piosenka sprawiająca, że jestem cała emo i Jest Mi Źle
05. Piosenka przypominająca mi kogoś
06. Piosenka przypominająca mi konkretne miejsce
07. Piosenka przypominająca mi jakieś wydarzenie
08. Piosenka, do której znam wszystkie słowa
09. Piosenka, do której mogę (gasp) tańczyć (gasp again)
10. Piosenka do snu
11. Piosenka ulubionego utaite
12. Piosenka najmniej lubianego utaite
13. Piosenka będąca moim ‘guilty pleasure’
14. Piosenka, którą nikt się nie spodziewał, że polubię
15. Random Random Random Random (czyt. losowa piosenka z folderu ‘nico nico’)
16. Piosenka opisująca mnie
17. Piosenka, którą kiedyś lubiłam, ale teraz nie bardzo
18. Piosenka z innej niż utattemita części yattemita na NND
19. Piosenka, do której istnieje fajny układ taneczny na NND
20. Piosenka, której słucham, kiedy jestem zła
21. Piosenka, której słucham, kiedy jestem szczęśliwa
22. Piosenka, której słucham, kiedy jestem smutna
23. Piosenka, którą mogłabym usłyszeć na swoim ślubie
24. Piosenka, którą mogliby puścić na moim pogrzebie
25. Piosenka, która mnie rozśmiesza
26. Piosenka, które popularności nie rozumiem
27. Piosenka, której nigdy nie przełączam, kiedy zaczyna lecieć na moim odtwarzaczu mp3
28. Piosenka, od której zaczęła się moja przygoda z utattemita
29. Piosenka, która jest wysoce niedoceniana i ma stanowczo za mało coverów
30. Ulubiona piosenka z tego miesiąca (tj. września)
Czytaj Dalej…
Posted under :
utattemita